środa, 14 listopada 2018

TWD - seria GUBERNATOR - Narodziny Gubernatora


    Po  obejrzeniu całego Fear The Walking Dead i byciu na bieżąco  z The Walking Dead (elo Rick), postanowiłam zabrać się za cykl książek The Walking Dead: Gubernator. W serialu nienawidziłam Gubernatora, był dla mnie parszywą purchawą, jeszcze ta chora akcja z Dyniuszkiem, która została przedstawiona w 1 tomie Gubernatora w zaskakujący sposób - wreszcie dowiadujemy się, co spowodowało, że Blake profanuje zwłoki własnej córki, a także czemu nie ma przyjaciół :(.  Będę szczera: 1 tom w porównaniu do drugiego tomu, bądź po prostu w porównaniu do serialu jest bardzo, ale to bardzo traumatyczny, chyba to jest adekwatne określenie. Ok, dobra szczerze: chory, zaskakujący, popieprzony - co trzeba mieć z głową żeby coś takiego wymyśleć? Dorównują temu chyba tylko Szeptacze i śmierć Glenna. Nie mogę zdradzić co, żeby nie spoilerować, ale Gubernator, Phillip Blake nie jest do końca tym, za kogo go uważacie... 

     Robert Kirkman i  Jay Bonansinga są geniuszami i  wcale się nie dziwię, że TWD w każdej odsłonie ma tyle fanów.  
    Polskie tłumaczenie Gubernatora, moim zdaniem, jest znakomite i świetnie oddaje klimat. Zdarzyło się parę literówek, ale w porównaniu do niektórych książek jest to nic - dodatkowo dostrzegłam dość rażący błąd w postrzeganiu czasu; w pewnym momencie bohaterowie rozmawiają o ważnym dniu, bowiem "dziś mijają 2 tygodnie od wybuchu epidemii", natomiast parę dni później udają się do miasta i rozmawiają o tym, że "już półtora tygodnia od wybuchu epidemii...". Za to autorom od pierwszych stron udało się wciągnąć mnie w ten świat, bo nawet w zatłoczonym, śmierdzącym autobusie dawałam radę czytać, gdzie zazwyczaj się poddaję. Niesamowity, niesamowity i jeszcze raz, NIESAMOWITY  klimat  walki o przetrwanie, który nie udał  się wielu autorom postapo. Kirkman ma już swój świat i doskonale wie, czego od niego chce.  Kreacja postaci jest na najwyższym poziomie, nawet z drugoplanową postacią, która żyła zaledwie kilka zdań bardzo łatwo jest się zżyć (mi było żal Detroita - żył 3 zdania [*]). Wewnętrzna walka bohaterów, ich dysonans poznawczy prowadzący do okutnych czynów, rozterki moralne - to jest to! Na to składa się ten tom. 

    Polecam wszystkim fanom zombie - nie musicie znać nic z uniwersum TWD, aby spokojnie się odnaleźć w tej serii, bo we wszystko jesteście wprowadzani od nowa. Jakby co Gubernator to ten zły co walczył z Rickiem, odciął głowę Hershelowi i wysłał czołg na Daryla.

    Książki łatwo dostać w  wersji PDF w necie. Rada - jeśli czytacie na np. Kindlu, warto zmienić format na mobi, wtedy czytanie jest o wiele przyjemniejsze i elegancko skonfigurowane.

ulkens

 Przeniosłam się na   instagram ----> https://www.instagram.com/polzywe_recenzje/